likwidator

Wrzesień 20, 2008

W Gildi Komiksu znalazłem wywiad z Ryśkiem Dąbrowskim (przypominam – twórcą Likwidatora). Wywiad jak wywiad. Pytanka standardowe : jak?, co? i dlaczego? Trochę o jego pankowej przeszłości heh. A i dobrze, że opowiada o anarchii wiedząc czym ona jest. Ale po co ja to piszę?

Ryszard zdradził, że powstaje nowy komiks o przygodach likwidatora. Ponownie przeniesie się on do przeszłości, tym razem do Hiszpani 1936 pogrążonej w wojnie domowej. Czy jestem miedium?  Z dwa tygodnie temu pisałem:

(..)ale także pełni rolę edukacyjną. Dowiemy się tego o czym nie mówi się w szkole. Następnym razem chcę go zobaczyć w hiszpanii, albo najlepiej w Oaxaca z Indianami!

Tą historię rysuje jednak kto inny, trafiła ona w łapska Marka Oleksickiego (to chyba ten od okładek Hardkorporacji). Mam nadzieję, że skończy go rysować. Chętnie zobaczę Durrutiego wraz z Likwidatorem, który pierze tyłki faszystom, niech pomści Guernikę!

z tej okazji linkuję pieśń anarchosyndykalistów z hiszpanii: a las barricadas

Reklamy

likwidator na ukrainie

Wrzesień 1, 2008

Dawno temu dorwałem Autozdradę Ryśka Dąbrowskieg, przez ten komiks, wolnościowy ekoterrorysta stał się jedną z moich ulubionych postaci komiksowych. Od tego czasu zbieram się i fundusze na zakup historyjek obrazkowych z nim, w roli głównej. Narazie bez skutku..

Ale to może się zmienić! W sieci znalazłem skan najnowszej części, Likwidator na Ukrainie. Skan jest niepełny (brakuje machnowców bijących, poza czerwonymi – białych i Denikina) , ale to jeszcze bardziej mnie motywuje do poznania końca tej historii z lwem trockim, towarzyszem z mauzoleum i czerwonym katem – dzierżyńskim.

Rysiek wysyła swojego bohatera w przeszłość, do ludzi jemu podobnych – na machnowszczyznę, południowo wschodnią Ukrainę, WOLNĄ Ukrainę, która jest w rękach zwykłych ludzi z miast i wsi, którzy walczą z bolszewikami co niosą ze swoją rewolucją kolejny aparat władzy.

Likwidator juz nie tylko jest dobrą rozrywką, ale także pełni rolę edukacyjną. Dowiemy się tego o czym nie mówi się w szkole. Następnym razem chcę go zobaczyć w hiszpanii, albo najlepiej w Oaxaca z Indianami!

brać!

postnuklearny świat..

Sierpień 18, 2008

Przeglądając fotki fallouta 3 w akcji nabrałem ochoty by pograć we wcześniejsze częsci i przygotować się na przyjęcie (ciepłe, bądź chłodne) nowej odsłony tej kultowej serii. Niestety, ktoś mi je kiedyś podpierdolił… Dlatego, żeby zaspokoić to pragnienie zagłębiłem się w pamięć w poszukiwaniu jakieś książki, w tych klimatach. Nie znam takiej, ale przypomniałem sobie o komiksie Gone With The Blastwave.  Nazwy nie pamiętałem, dlatego też, przez przypadek, odnalazłem drugi, również w postapokaliptycznych realiach – Armageddon Matic

Gone With The Blastwave to zbiór komediowych historyjek, które opisują niekończący się konflikt. Jest on tak długi, że nikt już nie pamięta o co walczą, a nawet jeżeli by było to juz zostało dawno zniszczone. Wojna pomiędzy trzema stronami, które odróżniają się tylko po kombinezonach. Komiks zyskał taką popularność, że doczekał się paru tłumaczeń (jest i polskie, ale w oryginale lepiej się czyta ;p), nic dziwnego – jest śmieszny i świetnie rysowany.

Armageddon Matic jest to komiks bardzo podobny do GWTB, widać to szczególnie w późniejszych historyjkach. Dużo czarnego humoru z ładnymi wiązankami wyzwisk. Gdyby nie to, ze Rad&Polon nie zastanawiają się po co ten konflikt wybuchł, byłby to ten sam komiks co GWTB. Polskie.